„Księga lata” Tove Jansson

Jak zatrzymać lato na dłużej? „Księga lata” Tove Jansson – cudowna polecajka (nie tylko) dla rodziców

Nadszedł wrzesień i zaczynam nucić pod nosem “A mnie jest szkoda lata”… Na szczęście mam coś na osłodę duszy. Księga lata Tove Jansson to arcydzieło czułości i surowej, nordyckiej poezji skrywającej się między frazami. Takiej “mamy Muminków” nie znacie! Akcja? Bardzo oniryczna: na malutkiej, wietrznej wyspie w Skandynawii spotykają się dwa bieguny ludzkiego życia: mała Sophia, która dopiero poznaje świat po stracie mamy, oraz jej Babcia – starsza, charyzmatyczna kobieta, stojąca u progu własnego przemijania. Jansson tworzy z ich relacji poemat i rozbraja nostalgicznym liryzmem.

Filozofia pod poduszką i pytania bez prostych odpowiedzi

W niewielkich rozmiarów publikacji urzeka wszystko: opisy natury i przygody bohaterów, które niemal ocierają się o realizm magiczny. To literatura piękna w najlepszym wydaniu! Rozbraja sposób, w jaki autorka przedstawia relację pokoleniową. Babcia nie prawi morałów i nie zbywa wnuczki banalnymi formułkami. Traktuje dziewczynkę jak pełnoprawnego partnera do dyskusji o sprawach ostatecznych – o Bogu, piekle, lęku, braku i akceptacji.

Kiedy rozmowa schodzi na temat wiary i diabła, Babcia, zamiast narzucać swój światopogląd, stwarza dziecku obok przestrzeń na swobodę i dojrzałość, ucząc tolerancji:

„Drogie dziecko, w moim wieku mimo najlepszych chęci nie mogę zacząć wierzyć w diabła. Ty możesz wierzyć, w co chcesz, ale musisz nauczyć się tolerancji. (…) Pozwolić innym wierzyć w to, co chcą!”

W świecie stworzonym przez Jansson nie ma taniej pociechy, ale jest coś dość typowego dla Skandynawów, czyli absolutny brak oceny, a wszelkie dziecięce lęki wybuchy gniewu są traktowane na równi ze starczym zmęczeniem i pragnieniem spokoju.

Potęga kreacji i uzdrawiająca siła zabawy

Pod powierzchnią codziennych wędrówek po wyspie skrywa się przejmujący aspekt radzenia sobie z pustką. Sophia potrzebuje miłości, czułości i bezpieczeństwa, a Babcia intuicyjnie jej to daje. U zbiegu dziecięcej tęsknoty i dorosłej empatii rodzą się najbardziej poruszające momenty, takie jak budowanie miniaturowego świata na mokradle:

„– Mów do mnie »drogie dziecko«, a ja będę mówić do ciebie »mamo« – powiedziała.

– Ale przecież ja jestem twoją babcią.

– Mamusiu, to jest zabawa. Mamo, pobawimy się, że jesteś moją babcią? A ja jestem twoim drogim dzieckiem z Wenecji…”

W tej ujmującej zabawie w Wenecję zawiera się cały kunszt Jansson: bez zbytecznego dramatyzmu pokazuje, jak wyobraźnia potrafi kleić pęknięte serce, a tworzenie pałaców z mchu i drewna staje się… manifestem miłości.

Natura, humor i proza życia

Księga lata Tove Jansson ujmuje nie tylko pięknymi opisami i mistrzowsko ukazanymi relacjami babcia-córka. Porusza ciężki temat śmierci i radzeniu sobie z utratą matki. To jeden z najtrudniejszych aspektów życia. I mimo iż księga traktuje o lecie, jest w sam raz na refleksyjne, jesienne dni. Pasuje do zadumy nad przemijaniem, która towarzyszy nam co roku na Wszystkich Świętych. Powieść zupełnie pozbawiona jest lukru. Obok poetyckich zachwytów nad szumem morza czy zapachem lądu, Jansson bez oporów wrzuca bohaterki w absolutnie ziemskie, nieco komiczne sytuacje. Wnioski o Bogu mieszają się z… wdepnięciem w krowi placek i fałszywym śpiewaniem przekornych piosenek.

Równowaga między powagą a żartem jest niczym stoicka postawa babci a młodzieńcza beztroska dziecka. Całość sprawia, że książkę czyta się z uśmiechem na twarzy, nawet wtedy, gdy dotyka spraw najtrudniejszych:

„– Sophia, tu absolutnie nie ma się o co spierać. Chyba rozumiesz, że życie jest dostatecznie ciężkie, żeby potem kogoś karać. Człowiek ma zaznać pocieszenia, ot i cała idea”.

To powieść-przystań i jedna z czarowniejszych książek, na jakie ostatnio trafiłam.Tove Jansson zaprezentowała mi podręcznik czułego baczenia na drugiego człowieka, szacunku do własnych granic i zachwytu nad drobiazgami. Książka o lecie przypomina, jak niewiele potrzeba, by zbudować cały świat – wystarczy kawałek mchu, szum fal i ktoś, kto z podzieli naszą uważność nad pięknem świata. Pozycja obowiązkowa dla każdego, właściwie w każdym wieku.