Jak spędzacie czas, gdy dzieci już śpią, lub są zajęte zabawą z rówieśnikami? Ja stawiam na literaturę i to nie tylko kobiecą, obyczajową, kryminały czy horrory. Czasem życie pisze całkiem szokujące scenariusze. Przyznaję że po przeczytaniu reportaży Marka Szymaniaka (Młócka. Reportaże o pracy przyszłości) przez wiele dni wracałam myślami do osób z którymi rozmawiał, zastanawiając się czy rewolucja AI zapewni moim dzieciom życie w lepszym świecie, czy też będzie to zakłamana idylla, która niechybnie doprowadzi ludzkość do czegoś niedobrego… Same reportaże po prostu świetne, a książka bardzo, bardzo ważna. Dlaczego?
Młóćka. Reportaże o pracy w doby AI
Słowo „młóćka” kojarzy mi się ze żmudnym, fizycznym wysiłkiem. Marek Szymaniak tworząc swoje reportaże nadaje mu w jednak swojej książce troszkę nowe znaczenie – pokazuje, że w erze sztucznej inteligencji praca nadal bywa mordęgą, tyle że nie tylko fizyczną, ale psychiczną: wykonywaną pod okiem bezdusznych algorytmów. Autor przeprowadza czytelników przez szereg reportaży, w których bohaterami są pracownicy call‑center, magazynów, biur obsługi klienta, copywriterzy, kierowcy ciężarówek czy specjaliści IT. Łączy ich jedno: praca w świecie, w którym technologia nadzoruje każdy ruch – od liczenia kliknięć myszką i częstotliwości przerw „na siku” po monitorowanie ruchu gałek ocznych kierowców tirów. Nowoczesne korporacje nadzorują nawet to, jak szybko przesuwamy kursorem czy ile czasu zajmuje odpowiedź na wiadomość. Widzimy więc ludzi, którzy muszą „nauczyć się pracować z algorytmem na plecach” – i nie zawsze wychodzi im to na zdrowie. Straszne, prawda? W takiej atmosferze nasuwa się pytanie: kto jest tutaj pionkiem, kto narzędziem, kto dyktuje warunki?
Od open space’u do kabiny TIR‑a
Szymaniak nie tworzy jednorodnego obrazu, to nie jest publikacja udowadniająca jedną tezę, tendencyjna i płaska. Każdy reportaż to osobny mikroświat. W open space’ach pracownicy stają się statystykami w systemach zarządzania wydajnością – algorytmy liczą każde kliknięcie, oceniają tempo pracy, analizują przerwy i potrafią „wyświetlać pochwały”, jeśli pracownik przez dłuższy czas nie odchodził od biurka. Kierowcy ciężarówek podłączeni są do urządzeń śledzących ruch gałek ocznych i „przymrużenia powiek” – system ma wykrywać zmęczenie, ale w praktyce zwiększa stres: każde prywatne zatrzymanie i każde „mignięcie” zostaje zapisane w raporcie. Copywriterzy uczą algorytmy tworzyć teksty, a gdy „dzieło” staje się samodzielne, firmy redukują etaty; ludzie programują swoją przyszłą konkurencję, szykując sobie zawodową gilotynę. Zjawiska te autor pokazuje przez doświadczenia realnych bohaterów, nie cytując z drugiej ręki.
Platformizacja i algorytmizacja
Ogromne wrażenie zrobił na mnie rozdział dotyczący tzw. pracy platformowej: aplikacje łączą pracownika z zadaniem, ale to algorytm decyduje, kto otrzyma dane zlecenie. Jednego dnia bohaterka książki pracuje jako kasjerka, następnego – jako asystentka biurowa, w kolejny dzień – jako barmanka lub osoba wykładająca towar. Stabilność pracy zastąpiona jest chaosem, a system oceny pracownika dokonuje się poza nim samym: wystarczy jedno potknięcie, by algorytm przestał przydzielać zlecenia. Dla części bohaterów platformizacja oznacza elastyczność, dla innych – niepewność i „niewidzialnego szefa” decydującego o ich zarobkach, a także wyobcowanie i niechęć ze strony pracowników, zatrudnionych na stałe. Dla nich ktoś z zewnątrz zawsze jest outsiderem, któremu nie należy ufać. Jako matka wielokrotnie zastanawiałam się nad pracą dorywczą ale te decyzje mogły mnie kosztować naprawdę wiele.
Plusy i minusy AI: oszczędność czasu kontra nadzór
Szymaniak zauważa, że sztuczna inteligencja nie musi być wyłącznie demonizowana, ponieważ potrafi przyspieszyć pracę. Boty potrafią w kilka sekund tworzyć transkrypcje, generować podsumowania, wyciągać wnioski z kilkuset stron tekstu, znajdować kluczowe fragmenty rozmów i przygotowywać raporty. Dzięki temu w niektórych firmach możliwe jest skrócenie dnia pracy do sześciu godzin bez utraty efektywności – pojawia się nadzieja, że automatyzacja może uwolnić czas dla ludzi. W reportażach przewijają się jednak głównie obawy: pracownicy call‑center boją się, że chat‑boty zastąpią ich całkowicie; copywriterzy widzą, jak ich szkolenia uczące algorytmy generować tekst skutkują zwolnieniami w ich zespołach. Kierowcy ciężarówek nie czują się bezpieczniej, gdy systemy monitorują ich każdy ruch – czują się bardziej kontrolowani i zestresowani, a wówczas łatwiej o popełnianie błędów.
Wirtualne fabryki, czyli metawersum
W osobnym rozdziale autor omawia też koncepcję metawersum. Przyznam, że trochę mnie ona zszokowała. Nie chodzi mu o świat gier, lecz o realistyczne cyfrowe kopie istniejących miejsc. Wielkie koncerny tworzą wirtualne fabryki – „bliźniaki cyfrowe” – w których algorytmy testują nowe linie produkcyjne, symulują zachowanie pracowników, badają ergonomię stanowisk i wprowadzają zmiany, zanim zostaną wdrożone w rzeczywistej fabryce. Dzięki temu firmy chcą zmniejszyć koszty, zwiększyć bezpieczeństwo i przewidywać awarie. Szymaniak stawia pytanie, czy wirtualny świat stanie się laboratorium dla realnego, a pracownicy będą jedynie danymi w symulacji. To moim zdaniem jedno z najbardziej futurystycznych, a zarazem niepokojących zagadnień w książce.
Mój odbiór – między dziennikarstwem a publicystyką
Młócka. Reportaże o pracy przyszłości to książka, która łączy rzetelny research z empatią wobec bohaterów. Autor nie moralizuje: opisuje przypadki, oddaje głos pracownikom i ekspertom, wplata krótkie komentarze. Dzięki temu tekst jest przyswajalny dla czytelnika nieobeznanego z AI. Szymaniak pokazuje, że praca w świecie algorytmów bywa młóćką, ale zwraca uwagę także na pozytywy – technologia pozwala skracać czas pracy i eliminować rutynowe zadania. Nie popada w technofobię, jednak jednoznacznie krytykuje nadzór, który odbiera ludziom wpływ na własne życie. Jego narracja jest zwięzła, ale momentami brak głębszego tła; niektóre reportaże pozostawiają niedosyt – chciałoby się dowiedzieć więcej o prawnych i ekonomicznych mechanizmach stojących za opisywanymi zjawiskami.
Refleksje
Czytając „Młóćkę”, miałem poczucie, że autor opisuje świat, który dopiero nadchodzi, ale którego symptomy już znamy: wszechobecne ankiety, oceny, pomiary i algorytmy rekomendujące nasze wybory. Lektura skłania do zadania sobie kilku pytań. Gdzie leży granica automatyzacji? Czy powinniśmy zgodzić się na to, by programy decydowały, kiedy możemy skorzystać z toalety? Czy pracownicy mają prawo do „nie bycia obserwowanym”? Wiele firm wprowadza monitoring w imieniu efektywności, ale nie pyta pracowników o zgodę. Jak wykorzystać AI, by pracować krócej, a nie więcej? Autor pokazuje przykłady firm skracających czas pracy dzięki automatyzacji. To światełko w tunelu. I wreszcie: co stanie się z naszą kreatywnością, jeśli będziemy uczyć algorytmy wykonywać naszą pracę? Socjolodzy już trąbią na alarm, ostrzegając, że obecne pokolenie pierwszy raz w historii jest mniej inteligentne od swoich poprzedników. Czy AI rozleniwia nas do tego stopnia, że zaczniemy się… cofać? „Młóćka” to lektura ku przestrodze, potrzebna i – nie da się ukryć – wciągająca!
Cześć! Jestem Kamila i z wykształcenia jestem lekarzem pediatrą i mamą trzech małych szkrabów – Antosia, Kaliny i Tomka. Jestem redaktorką naczelną Planetadziecka.pl, gdzie dzielimy się z wami naszymi doświadczeniem z wychowania dzieci i nie tylko!




