gra na podstawie książek marcina mortki

„Drużyna do zadań specjalnych”. Recenzja gry z uniwersum książek Marcina Mortki!

Znacie książki Marcina Mortki o Kociołku i jego kompanii? Jeśli tak pokochacie grę „Drużyna do zadań specjalnych” poniewaz przenosi ona bohaterów książek Marcina Mortki do kooperacyjnej gry planszowej. Gracze prowadzą Kociołka i jego towarzyszy, rozwiązują kolejne sceny oraz próbują powstrzymać jednego z pięciu przeciwników. Gra opiera się głównie na kartach, współpracy oraz zarządzaniu ograniczonymi zasobami.

Pierwsze spojrzenie na pudełko może sugerować lekką grę rodzinną. Humorystyczne ilustracje i bohaterowie znani z komediowego fantasy tworzą swobodną oprawę.Ale nie jest to wcale banalna gierka, która szybko wam się ogra!  Nie jest to gra, jak wszystkie znane Wam gry planszowe! Sama rozgrywka wymaga jednak koncentracji, planowania oraz dokładnego omawiania ruchów. Popełnione błędy szybko prowadzą do utraty kart, punktów życia lub postępu osiągniętego na kartach scen, a zatem dzieje się dużo! 

Gra sprawdzi się w grupie, która lubi wspólnie analizować sytuację i akceptuje wpływ kości na końcowy wynik, nie trzeba oczywiście znać książek, by w nią grać, jednak oczywiście czytelnicy książek otrzymają dodatkowy kontekst fabularny.

Podstawowe informacje o grze

Drużyna do zadań specjalnych GRA” jest przeznaczona dla jednej do czterech osób w wieku od 12 lat. Wydawca podaje czas rozgrywki wynoszący od 30 do 60 minut. Autor gry, Jan Maurycy Święcicki, przygotował wcześniej między innymi planszowe adaptacje „Thorgala” oraz przygód Jakuba Wędrowycza, więc możecie sobie wyobrazić, jak “kozacka” jak określił mój syn, jest ta gra!. Ilustracje stworzyła Hanna Kuik, a grę wydało Portal Games. 

W pudełku znajduje się 60 kart Akcji, 60 kart Scen, 16 kart specjalnych umiejętności, 15 kart toru Złego, sześć kafelków Bohaterów, plansza postępu, osiem kości Przygody, 16 żetonów Ran, osiem znaczników Postępu, cztery znaczniki Sceny oraz pozostałe żetony potrzebne podczas partii. Karty mają standardowy format 63 na 88 mm. 

Liczba elementów jest odpowiednia do skali gry. Pudełko zawiera kilka osobnych talii i dużo małych znaczników, dlatego po zakończeniu partii trzeba poświęcić chwilę na uporządkowanie zawartości, jednak gra jest wydana tak, by wszystko dało się swietnie uporządkować: przegródki pomagają oddzielić karty bohaterów, scen i przeciwników. 

Związek gry z książkami Marcina Mortki

Gra wykorzystuje postacie oraz wydarzenia z cyklu „Drużyna do zadań specjalnych”. Planszowa wersja opiera się na przygodach znanych z trzech pierwszych części serii. Gracze mogą prowadzić Kociołka, Gramma, Eliaha, Żychłonia, Urgo i Zwierzaka. Wśród przeciwników znaleźli się książę Stefan, Brag Wydrwigrosz, Goderus, Thuul oraz Gwidon, a zatem jak widzicie, jest to świat powieści z pełnej krasie! <3 

Znajomość książek oczywiście pomaga rozpoznać postacie, ich cechy i relacje. Mechanika działa jednak samodzielnie. Każdy bohater otrzymuje własną talię i inne efekty specjalne, więc jego charakter wynika bezpośrednio z zasad gry. Osoba, która wcześniej nie czytała powieści, szybko zrozumie rolę wybranej postaci w drużynie i będzie się świetnie bawiła! Oczywiście takie podejście zwiększa grupę potencjalnych odbiorców. Fan cyklu otrzymuje grę osadzoną w znajomym świecie. Gracz zainteresowany kooperacyjnymi karciankami może skupić się na mechanice, nawet jeśli nazwiska bohaterów nic mu wcześniej nie mówiły. 

Jak przygotować rozgrywkę

Na początku gracze wybierają bohaterów oraz jednego głównego przeciwnika. Wokół planszy postępu układają cztery karty Scen. Każda scena ma określoną wartość, efekty oraz warunki, które wpływają na sytuację całej drużyny.

Karty bohaterów tworzą osobne talie. Gracze dobierają je na rękę i używają podczas własnych tur lub jako wsparcie dla pozostałych uczestników. Plansza zajmuje umiarkowaną ilość miejsca, lecz przy czterech osobach trzeba przygotować dodatkową przestrzeń na karty trzymane przez każdego gracza, stosy dobierania i znaczniki. Przed pierwszą partią należy bez wątpienia dokładnie przeczytać instrukcję. Główny schemat tury jest oczywiście prosty, lecz gra zawiera kilka drobnych niuansów dotyczących rozpatrywania scen, wsparcia, kości i skutków działania przeciwnika. 

Jak działa tura gracza

W swojej turze gracz zagrywa kartę pomiędzy dwie sąsiadujące Sceny. Symbole znajdujące się na jej krawędziach wpływają na obie karty. Pozostałe dwie Sceny nie otrzymują wtedy wsparcia i mogą zbliżyć się do negatywnego rozstrzygnięcia. Ten mechanizm wymusza konkretne decyzje. Grupa musi ustalić, która Scena wymaga natychmiastowej reakcji, a którą można pozostawić na kolejną turę. Nie da się równocześnie poprawiać sytuacji na wszystkich czterech kartach. Zespół stale wybiera więc między kilkoma pilnymi problemami, a dzieciaki uczą się dogadywać między sobą i ustalać wspólnie co najlepiej zrobić w danym momencie.  System zachęca do rozmowy. Każdy gracz powinien informować zespół, jakie efekty może uruchomić i które karty chce zachować na później. Brak wymiany informacji prowadzi do marnowania zdolności. W czteroosobowej partii może się okazać, że dwie osoby zużyły silne karty na ten sam problem, chociaż jedna z nich mogła wesprzeć kolejną Scenę.

Karty Scen i tor Złego

Cztery aktywne Sceny tworzą główny obszar gry. Każda ma określoną wartość do pokonania oraz negatywne skutki. Zespół dokłada symbole i przesuwa znaczniki postępu. Po osiągnięciu wymaganego poziomu gracze próbują zakończyć daną Scenę.

Niepowodzenia przesuwają znacznik na torze Złego. Kolejne pola uruchamiają działania głównego przeciwnika i zwiększają presję na drużynę. Gracze muszą zakończyć odpowiednią liczbę Scen oraz rozprawić się ze Złolem, zanim jego tor doprowadzi do przegranej. 

W praktyce trzeba kontrolować kilka zasobów jednocześnie. Liczą się punkty życia, karty na ręce, postęp na Scenach oraz pozycja przeciwnika. Uwaga! Skupienie całej uwagi na jednej karcie może szybko pogorszyć sytuację w pozostałych częściach stołu.

Współpraca wpływa na wynik

Bardzo podoba mi się to, że gra wymaga wspólnego ustalania kolejnych ruchów. Każda osoba ma własne karty i zdolności, lecz wszyscy odpowiadają za te same Sceny. Ruch jednego uczestnika wpływa na sytuację całej grupy. Dlatego liczy się współpraca, której dzieci uczą się w świetny sposób! 

Najlepsze decyzje wynikają najczęściej z krótkiej analizy. Przed zagraniem karty warto zatem sprawdzić, które Sceny zbliżają się do negatywnego finału, ile kart zostało w taliach i kto może zapewnić wsparcie. Własny ruch należy oceniać w kontekście całej rundy.

Gra dopuszcza sytuację, w której najbardziej doświadczona osoba zaczyna podejmować decyzje za resztę zespołu. Taki problem występuje w wielu kooperacyjnych planszówkach. Można go ograniczyć, prosząc każdego uczestnika o samodzielne przedstawienie dostępnych możliwości. Dzięki temu wszyscy biorą udział w analizie i zachowują kontrolę nad własnymi kartami.

Różnice między bohaterami

Dlaczego ta gra jest tak ciekawa? Oprócz rozmów, dzięki którym autentycznie wczuwamy się w klimat i przygody, gra ma wspaniałe postacie! Sześciu bohaterów ma osobne talie oraz zdolności. Każda talia posiada własny rewers, dlatego po zakończeniu partii można szybko rozdzielić karty. Odmienne umiejętności wpływają na sposób prowadzenia postaci i dobór momentu, w którym gracz powinien użyć efektu wsparcia. Zmiana jednej postaci może wpłynąć na tempo zdobywania postępu, ochronę bohaterów albo zarządzanie ręką. Po pierwszej partii łatwo wskazać zdolności, których grupa nie wykorzystała prawidłowo. Kolejna rozgrywka pozwala poprawić te decyzje i przez to, żadna rozgrywka nigdy nie wygląda tak samo!

Co więcej: pięciu przeciwników otrzymało osobne tory Złego. Każdy wprowadza inne utrudnienia, dlatego zmiana Złola wpływa na przebieg gry. Nie oznacza to bynajmniej całkowicie nowego scenariusza, ponieważ podstawowe zasady pozostają takie same. Różnice wystarczają jednak, aby grupa musiała zmienić część wcześniejszych założeń i aby odbyć nową, ciekawą rozgrywkę!

Wariant jednoosobowy

Czy wiecie, że ta gra oferuje pełny wariant dla jednej osoby? Serio!  Gracz prowadzi wtedy po prostu dwóch bohaterów i wykorzystuje ich karty do wzajemnego wsparcia. Główne zasady pozostają zbliżone do wersji wieloosobowej. Tryb solo pozwala spokojnie poznać talie i zależności między zdolnościami. Jedna osoba kontroluje jednak więcej kart, znaczników oraz efektów. Pierwsza samotna partia może więc wymagać częstego zaglądania do instrukcji, ale czy to nie jest idealny patent, by odciągnąć Twoje dziecko od komputera? 

Ocena gry

„Drużyna do zadań specjalnych” dobrze wykorzystuje temat książek Marcina Mortki i łączy go z przejrzystą mechaniką współpracy. Najwięcej satysfakcji daje planowanie ruchów między czterema Scenami oraz właściwe używanie kart wsparcia.

Gra wymaga więcej uwagi, niż może sugerować humorystyczna oprawa. Pierwsza partia służy głównie poznaniu zasad, a późniejsze rozgrywki pozwalają lepiej wykorzystywać zdolności bohaterów. Różne składy drużyny i osobne tory pięciu przeciwników zachęcają do ponownych partii.

Losowość pozostaje wyraźna. Niekorzystny rzut może zmniejszyć efekt poprawnie zaplanowanej akcji. Jest to największe ograniczenie gry… a jednocześnie coś, co dodaje każdej rozgrywce dreszczyku! Moim zdaniem gra zasługuje na bardzo wysoką ocenę. Zapewnia około godziny intensywnej współpracy, ma jest świetne uniwersum i bohaterów, uczy współpracy, jest za każdym razem inna. Nie nudzi się a poza tym: daje możliwość samotnej rozgrywki!